Ziemia Kłodzka pamięta wodę. Historia powodzi na Dolnym Śląsku i lekcja, której wciąż się uczymy
„Pozwólmy rzekom rozlewać się tam, gdzie to możliwe. Zatrzymujmy wodę w lasach” – apelują ekolodzy z Koalicji Czas na Odrę. Ich głos wraca szczególnie mocno we wrześniu 2026 roku, na kilka dni przed drugą rocznicą katastrofalnej powodzi, która w 2024 roku ponownie pokazała, jak bezsilne wobec żywiołu mogą być miasta i miejscowości położone w dolinach sudeckich rzek.

Dla mieszkańców Ziemi Kłodzkiej powódź nie jest jednak wydarzeniem, które można zamknąć w jednej dacie. Historia tego regionu to historia wielkich wezbrań, odbudowy, kolejnych zabezpieczeń i powracającego pytania: czy potrafimy żyć z rzeką, zamiast próbować całkowicie ją ujarzmić?
Powódź jest częścią historii Ziemi Kłodzkiej
Ziemia Kłodzka ze względu na swoje położenie od wieków należy do najbardziej narażonych na gwałtowne powodzie regionów Dolnego Śląska. Kotlina otoczona górami, strome zbocza i krótkie, szybko reagujące na intensywne opady rzeki powodują, że po długotrwałych deszczach poziom wody może rosnąć niezwykle szybko.
Według Lokalnego Systemu Osłony Przeciwpowodziowej Powiatu Kłodzkiego udokumentowano w regionie blisko 70 większych powodzi. Do największych należą między innymi te z lat 1310, 1475, 1598, 1783, 1854, 1883, 1903, 1938, 1997, 1998 i 2024.
To ważna informacja, bo pokazuje, że powódź nie jest zjawiskiem nowym, a ekstremalne wezbrania towarzyszą mieszkańcom regionu od stuleci.
Rzeka zawsze miała tu swoje miejsce. Problem zaczynał się wtedy, gdy jej naturalna przestrzeń była coraz bardziej ograniczana przez zabudowę, drogi, infrastrukturę i regulację koryt.
Rok 1938 – wielka powódź, która stała się punktem odniesienia
Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii powodziowej Kłodzka była katastrofalna powódź w 1938 roku. Przez dziesięciolecia poziom wody odnotowany wtedy w mieście był punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń.
Aż do lipca 1997 roku.
Wtedy wydarzyło się coś, czego wielu mieszkańców nie spodziewało się zobaczyć.
1997 – „powódź tysiąclecia”
Lipiec 1997 roku na zawsze zmienił Dolny Śląsk.
Pierwsza fala intensywnych opadów pojawiła się na początku lipca. Szczególnie mocno ucierpiały Sudety Wschodnie i zlewnie Nysy Kłodzkiej, Białej Lądeckiej oraz Ścinawki. W Kłodzku 8 lipca poziom wody osiągnął 655 cm, przekraczając poziom pamiętnej powodzi z 1938 roku.
Woda weszła do Kłodzka, Bystrzycy Kłodzkiej, Lądka-Zdroju, Stronia Śląskiego, Międzylesia, Nowej Rudy i wielu innych miejscowości.
Zniszczeniu uległy drogi, mosty i budynki. Na terenie powiatu kłodzkiego straty oszacowano na około 404 mln zł, zniszczonych zostało ponad 200 kilometrów dróg i ponad 168 mostów, a zalanych lub zniszczonych ponad 4000 budynków.
Ale dramat Ziemi Kłodzkiej był częścią znacznie większej katastrofy.
Woda przeszła przez kolejne miejscowości Dolnego Śląska, a następnie dotarła między innymi do Opola i Wrocławia. W całej Polsce powódź pochłonęła 56 ofiar, a straty oszacowano na około 12 mld zł.
Do historii przeszły obrazy zalanego Wrocławia, ale dla mieszkańców południa regionu powódź zaczęła się znacznie wcześniej – w górach, gdzie niewielkie rzeki w ciągu kilku godzin zamieniały się w niszczące żywioły.
1998 rok – woda wróciła
Jakby tego było mało, rok później Ziemia Kłodzka ponownie doświadczyła powodzi.
Była mniejsza niż ta z 1997 roku, ale dla mieszkańców, którzy dopiero odbudowywali swoje domy i firmy, była kolejnym ciosem.
Właśnie doświadczenia z lat 1997–1998 doprowadziły między innymi do stworzenia Lokalnego Systemu Osłony Przeciwpowodziowej Powiatu Kłodzkiego. Prace rozpoczęto po powodzi tysiąclecia, a system został uruchomiony w 2002 roku. Dziś obejmuje między innymi automatyczne punkty pomiaru stanów wód.
Technologia miała dać mieszkańcom coś niezwykle ważnego – czas na reakcję.
2009, 2010 i kolejne wezbrania
Historia nie skończyła się na wielkiej powodzi z 1997 roku.
Dolny Śląsk wielokrotnie doświadczał kolejnych gwałtownych wezbrań. Szczególnie trudny był również 2010 rok, kiedy wielka powódź dotknęła wiele regionów Polski.
Każde takie wydarzenie przynosiło nowe doświadczenia. Budowano zabezpieczenia, modernizowano wały, rozwijano monitoring i systemy ostrzegania.
Jednocześnie coraz wyraźniej pojawiało się pytanie, czy sama infrastruktura techniczna wystarczy.

Wrzesień 2024 – historia zatoczyła koło
We wrześniu 2024 roku mieszkańcy Ziemi Kłodzkiej ponownie zobaczyli obrazy przypominające te z 1997 roku.
Stronie Śląskie, Lądek-Zdrój, Kłodzko, Bardo i inne miejscowości znalazły się w dramatycznej sytuacji. Rzeki wystąpiły z koryt, niszcząc drogi, mosty, budynki i infrastrukturę.
W niektórych miejscach skala zjawiska była tak duża, że Wody Polskie określały je jako wodę o prawdopodobieństwie wystąpienia raz na 500 lat. Co szczególnie wymowne – takie ekstremalne zdarzenie pojawiło się na Ziemi Kłodzkiej dwukrotnie w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat: w 1997 i 2024 roku.
To właśnie doświadczenie sprawiło, że dyskusja o przyszłości ochrony przeciwpowodziowej regionu stała się jeszcze bardziej gorąca.
Czy beton i zbiorniki wystarczą?
Po powodzi wrócił temat budowy kolejnych zbiorników przeciwpowodziowych na Ziemi Kłodzkiej.
To jednak tylko jedna część znacznie większej dyskusji.
Koalicja Czas na Odrę zwraca uwagę na potrzebę naturalnej retencji – czyli zatrzymywania wody tam, gdzie spadnie deszcz, zamiast jak najszybszego odprowadzania jej do rzeki.
Chodzi między innymi o lasy, mokradła, tereny podmokłe, starorzecza, doliny rzeczne i naturalne obszary zalewowe. Organizacja podkreśla, że ochrona przeciwpowodziowa nie powinna opierać się wyłącznie na wałach, zbiornikach i innych konstrukcjach technicznych.
To podejście nie oznacza rezygnacji ze zbiorników czy wałów.
Raczej chodzi o połączenie różnych metod: infrastruktury technicznej, dobrego planowania przestrzennego i naturalnej retencji.
Las też jest częścią systemu przeciwpowodziowego
W tej dyskusji szczególne miejsce zajmują lasy.
W górach las może zatrzymywać część wody opadowej, spowalniać jej spływ i ograniczać gwałtowność odpływu. Dlatego stan lasów i sposób gospodarowania wodą w terenach górskich mają znaczenie dla bezpieczeństwa miejscowości położonych niżej.
Lasy Państwowe zwracają jednocześnie uwagę na problemy lasów Kotliny Kłodzkiej, w tym zamieranie części świerczyn. Osłabione przez suszę drzewa są bardziej podatne na wiatr, choroby i szkodniki, a degradacja lasu oznacza również ograniczenie jego zdolności retencyjnych.

Co ciekawe, podczas powodzi w 2024 roku zalanych zostało 10 950 hektarów lasów na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu. W znacznej części były to poldery zalewowe, które – jak wskazuje RDLP – spełniły swoją funkcję, przejmując wodę i zmniejszając wysokość fali powodziowej na terenach zamieszkanych.
To pokazuje, że czasami zalanie określonego obszaru jest elementem ochrony innych miejsc.
Nie zatrzymamy każdej powodzi
I być może właśnie to jest najważniejsza lekcja płynąca z historii Ziemi Kłodzkiej.
Nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka powodziowego.
Można natomiast próbować zmniejszyć jego skutki.
Pozwalać rzekom rozlewać się tam, gdzie nie zagraża to ludziom. Chronić doliny rzeczne. Odtwarzać mokradła. Zwiększać retencję w lasach. Nie zabudowywać terenów zalewowych. Budować zbiorniki tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne. Rozwijać monitoring i systemy ostrzegania.
I przede wszystkim – pamiętać, że rzeka potrzebuje przestrzeni.
Ziemia Kłodzka ostrzega od stuleci
Od powodzi z 1310 roku, przez katastrofalne wezbrania w XIX i XX wieku, rok 1938, dramatyczny lipiec 1997 roku, powódź 1998 roku aż po wrzesień 2024 roku historia Ziemi Kłodzkiej jest niezwykle konsekwentna.
Woda wraca.
Zmieniają się miasta, drogi, mosty i zabezpieczenia. Zmienia się klimat, sposób gospodarowania ziemią i skala zabudowy. Coraz lepsze są systemy ostrzegania.
Ale górskie rzeki nadal mają tę samą naturę.
Dlatego druga rocznica powodzi z 2024 roku nie powinna być wyłącznie wspomnieniem tragedii. Powinna być także momentem refleksji nad tym, jak chcemy urządzić Ziemię Kłodzką na kolejne dziesięciolecia.
Bo być może najważniejszą lekcją płynącą z historii nie jest to, jak skuteczniej zatrzymać rzekę.
Tylko jak mądrzej zrobić jej miejsce.

🌊 Dwa lata po powodzi na Dolnym Śląsku
Mijają dwa lata od powodzi z września 2024 roku. Dotychczas rząd zaangażował 11,2 mld zł na pomoc i odbudowę terenów dotkniętych żywiołem w całej Polsce, uruchamiając 30 różnych instrumentów wsparcia.
Na Dolnym Śląsku tylko na odbudowę infrastruktury w latach 2024–2026 przyznano już 765,2 mln zł z rezerwy celowej budżetu państwa oraz Funduszu Solidarności Unii Europejskiej.
O efektach odbudowy mówiono podczas briefingu prasowego w Kłodzku z udziałem Wojewody Dolnośląskiej Anny Żabskiej, Wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej, samorządowców z terenów dotkniętych powodzią oraz przedstawicieli Wód Polskich.

– Dziś razem z samorządowcami, parlamentarzystami i mieszkańcami możemy podsumować, co przez te dwa lata wspólnie zrobiliśmy. Chciałabym podziękować mieszkańcom tych terenów za cierpliwość, determinację i zaangażowanie w odbudowę. Chcemy odbudowywać i budować lepiej, odbudowywać bezpieczniej i z myślą o przyszłości – mówiła Wojewoda Dolnośląska Anna Żabska.
Powiat kłodzki, jeden z największych beneficjentów wsparcia, otrzymał w latach 2024–2026 ponad 140 mln zł na inwestycje popowodziowe.
🏗️ W regionie widać kolejne efekty odbudowy. Odbudowano m. in. most przy ul. Kościuszki w Kłodzku, ul. Nadbrzeżną i boisko sportowe w Stroniu Śląskim, a w Bardzie trwa budowa 40 domów dla powodzian.
Równolegle przygotowywane są przedsięwzięcia, które mają zwiększyć bezpieczeństwo przeciwpowodziowe regionu, w tym nowa zapora w Stroniu Śląskim oraz wielofunkcyjny zbiornik Kamieniec Ząbkowicki.
To nie tylko odtwarzanie zniszczonej infrastruktury, ale „odbudowa z plusem” – lepsza, bezpieczniejsza i przygotowana z myślą o przyszłych zagrożeniach.

#powódź #odbudowa #bezpieczeństwo #2latapopowodzi
📻 RADIO GROMNIK – LOKALNIE, NIEZALEŻNIE, Z PASJĄ!
Radio Gromnik to niezależne radio internetowe, które z powodzeniem dociera do słuchaczy w powiatach strzelińskim, oławskim, ząbkowickim i kłodzkim, a także w innych regionach Dolnego Śląska.
Naszą misją jest dostarczanie najświeższych informacji, lokalnych historii, ciekawych rozmów, muzyki i audycji, które przybliżają życie naszej społeczności. Współpracujemy z artystami, sportowcami, pasjonatami i ludźmi, którzy mają coś ważnego i ciekawego do opowiedzenia.
🏆 Nasi partnerzy sportowi:
Strzelinianka Strzelin • Kwarcyt Jegłowa • Faraon Ziębice • Walkirie Ziębice • STS GromBike Intrawer Team Strzelin
🎧 Słuchaj nas, gdziekolwiek jesteś:
📱 Android – Radio Expert / Patronite Audio
🍎 iOS – dostępne aplikacje radiowe
🌍 Radio Garden – znajdź Radio Gromnik na mapie światowych rozgłośni
🔗 Gdzie nas słuchać?
Radio Gromnik – OnlineRadio.pl
Radio Gromnik – Patronite Audio
🎙️ Współpracujemy i korzystamy z profesjonalnych rozwiązań:
AudioXi • DJ ProMotion • ZAIKS • RCS
📢 REKLAMA LOKALNA? JESTEŚMY OTWARCI NA WSPÓŁPRACĘ!
Jeśli chcesz dotrzeć ze swoją firmą, wydarzeniem lub ofertą do mieszkańców regionu – skontaktuj się z nami. Szczegóły znajdziesz na radiogromnik.pl.
💡 POMOŻESZ NAM POSTAWIĆ NEON?
Radio Gromnik rozwija się dzięki swoim słuchaczom i przyjaciołom. Obecnie zbieramy środki na zakup naszego radiowego neonu. Każda wpłata – duża czy mała – przybliża nas do celu.
Jeśli chcecie wesprzeć Radio Gromnik jednorazowo, zapraszamy na Patronite:
❤️ WESPRZYJ RADIO GROMNIK NA PATRONITE
Dziękujemy wszystkim Patronom i Słuchaczom za dotychczasowe wsparcie! ❤️
#RadioGromnik #Lokalnie #NiezależneRadio #DolnyŚląsk #Neon #Patronite
